Dziś większą część dnia spędziłam w trasie i w związku z tym miałam 4,5-godzinną przerwę między II śniadaniem a obiadem. Jak wpadłam do domu to cieszyłam się, że nie muszę gotować, bo mam zrobione wczoraj gołąbki. Byłam taka głodna, że nałożyłam sobie na talerz podwójną porcję, ale na ratunek przyszedł mi synek i tym sposobem zjadłam 1,5 porcji.
Teraz czas na długi spacer z psem, bo nadmiar trzeba spalić;-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz